Migawki

Jakie okręgi wyborcze?

Jakie okręgi wyborcze?

Dokładnie dwadzieścia lat temu, nomen omen w Święto Kobiet, 8 marca 1990 r. Sejm kontraktowy uchwalił ustawę o samorządzie terytorialnym. Po kilku dekadach samorządu w wersji komunistycznej, tj. scentralizowanego i wbudowanego w struktury administracji państwowej, gminy odzyskały swoją niezależność i stały się samodzielnymi podmiotami praw i obowiązków. Reforma samorządowa jest dziś uznawana za jedyną prawdziwie udaną reformę systemową, jaką zafundowano Polakom po upadku PRL-u.

Na przestrzeni lat samorząd ewoluował i jego rola znacząco wzrastała. Faktyczna decentralizacja administracji dokonała się osiem lat później, gdy posiadający pełnię władzy AWS przeforsował (a Prezydent Kwaśniewskie się temu nie sprzeciwił), wprowadzenie trójszczeblowego podziału terytorialnego państwa. Od 1 stycznia 1999 r. na mapie Polski pojawiły się powiaty i samorząd województwa. Reforma ta i związany z nią początkowy chaos dotknęły mnie osobiście. Od tamtej pory sporo się zmieniło.

Funkcjonujemy dziś w stabilnym ustrojowo systemie, w którym mieszkańcy decydują o większości spraw, bądź to za pośrednictwem swoich przedstawicieli, bądź bezpośrednio w referendum. Doczekaliśmy się nawet powszechnego wyboru wójta (burmistrza i prezydenta), a czołowi przedstawiciele doktryny samorządowej postulują, aby w podobnej formie wybierać starostę powiatu i marszałka województwa (dziś wybierają ich - rada powiatu i sejmik województwa). Zanim doczekamy się takiej zmiany, pod koniec bieżącego roku wybierzemy na nowo swoich przedstawicieli. Obyśmy wybrali mądrze.

W perspektywie nadchodzących wyborów, jakiś czas temu pojawiło się w Różanie pytanie, zadawane zarówno przez mieszkańców, jak i niektórych radnych, czy nie warto pokusić się o zmianę ilości i zasięgu terytorialnego okręgów wyborczych? Mówiąc najprościej, coraz więcej zwolenników znajduje pogląd, że piętnaście okręgów, w których można zostać radnym dzięki kilkudziesięciu głosom to wodzenie na pokuszenie kreatywnych kandydatów. Mogą oni bowiem dzięki prostym zabiegom, nazwijmy je umownie socjotechnicznymi (nazwa potoczna to tzw. „kiełbasa wyborcza"), zaskarbić sobie przychylność określonej stałej grupy wyborców i wygrywać w nieskończoność, nawet nie mając pojęcia o funkcjonowaniu samorządu, nie mówiąc już o skłonnościach do szczątkowego profesjonalizmu.

A gdyby tak zrezygnować z piętnastu jednomandatowych okręgów wyborczych na rzecz czterech, trzech, albo dwóch wielomandatowych, do zwycięstwa w których potrzeba kilku setek głosów, a nie kilkudziesięciu? Być może wtedy do rady miejskiej dostaliby się kandydaci cieszący się określoną estymą w reprezentatywnie większej grupie społeczeństwa i tacy, którzy w pierwszej kolejności będą się kierować dobrem całej gminy, a nie tylko swoim, związanym z wyborem w danym małym okręgu. Zwolennicy większych okręgów wielomandatowych podkreślają nie bez racji, że trudniej w nich o nieprawidłowości. Absolutnie nic nie sugeruję, ale jeśli ktoś wspomaga swoją kandydaturę darmowym alkoholem lub produktami pochodzenia roślinnego, to byłoby mu o wiele trudniej sfinansować taką kampanię.

Osobiście nie jestem jednoznacznie zadeklarowanym zwolennikiem, czy to dużych okręgów wielomandatowych, czy małych jednomandatowych, bo uważam, że każdy wybór - byle mądry - jest dobry. Oczywiście kwestia mądrości wyboru zależy od subiektywnej oceny każdego z nas. Celem niniejszego artykułu nie jest ponadto przedstawienie mojego stanowiska w sprawie, ale chęć uzyskania odpowiedzi na pytanie o okręgi od mieszkańców. Za jakim rozwiązaniem Państwo jesteście? Pozwolę sobie prosić o odpowiedź na to pytanie za pośrednictwem Świerszcza. Drodzy mieszkańcy, wasz głos ma w każdej sprawie decydujące znaczenie.

Piotr Świderski

Głosuj! Sonda po prawej stronie!



 
powered_by.png, 1 kB
Można tylko trzeba chcieć PDF Drukuj Email
Wpisał: Administrator   
27.01.2010.
Zmieniony ( 27.01.2010. )
 

SOLARY
Można, tylko trzeba chcieć!
 

     W roku ubiegłym władze samorządowe Szczawnicy zachęcone interesującymi programami dotyczącymi ochrony środowiska naturalnego zdecydowały się podjąć unikatowe w skali kraju przedsięwzięcie dotyczące zamontowania ok. 2.000 szt. kolektorów słonecznych u indywidualnych odbiorców na terenie Szczawnicy.
Podobny pomysł zrodził się w kilku powiatach Województwa Małopolskiego które jednak obrały drogę skorzystania w tym zakresie ze środków unijnych. Niestety wkrótce okazało się ze środki unijne na to bardzo interesujące wszystkich przedsięwzięcie ekologiczne są nie do pozyskania przez powiaty i gminy a zakrojona na szeroka skalę kampania zachęcenia indywidualnych odbiorców do tej formy ochrony środowiska spaliła na panewce.
     Szczawnica wybrała inną drogę i postanowiła skorzystać z własnego pomysłu w ramach którego zdecydowała sięgnąć nie po środki unijne a po środki krajowe. Przedsięwzięcie spotkało się z olbrzymim zainteresowaniem społeczeństwa Szczawnicy a do założonego celu organizacji tego przedsięwzięcia stowarzyszenia Eko-szczawnica przystąpiło ponad 400 osób.
     Władze samorządowe precyzyjnie określiły warunki uczestnictwa w tym przedsięwzięciu oraz przyjęły harmonogram i kalendarz działań. Pierwszy pozytywnie na wniosek Szczawnicy odpowiedział Wojewódzki Fundusz Ochrony Środowiska i Gospodarki Wodnej, który przyznał na to przedsięwzięcie pożyczkę w wysokości 3.473.000 zł oprocentowaną w skali 4% z możliwością jej umorzenia w wysokości 35%. Kolejna instytucja Fundacja Eko Fundusz Warszawa uznała przedsięwzięcia za bardzo interesujące ale nie mogła znaleźć formuły prawnej dla dofinansowania indywidualnych osób.
     Ostatecznie władze samorządowe Szczawnicy taka formułę wypracowały (z resztą miały ją od samego początku) a polegała ona na tym ze kolektory miałyby być przekazane odbiorcom indywidualnym w użyczenie. Mimo że Eko Fundusz zaakceptował to rozwiązanie i uznał je za prawnie dopuszczalne to w rezultacie nie zdecydował się na dofinansowanie tego przedsięwzięcia ze względu na brak środków. Najdłużej na decyzję władze samorządowe Szczawnicy oczekiwały od Narodowego Funduszu Ochrony Środowiska i Gospodarki Wodnej w Warszawie, ale opłaciło się, ponieważ Szczawnica znalazła się na liście rankingowej, na której umieszczono projekt o dofinansowanie przedsięwzięcia w wysokości 50% jego wartości na kwotę 4.217.000zł. Nie ma co ukrywać że są to olbrzymie środki które łącznie ze środkami WFOŚiGW i zainteresowanych osób pozwolą na zrealizowanie przedsięwzięcia.
     Solarna Szczawnica obejmuje zakup i montaż kompletnych systemów solarnych złożonych z ok. 1800 szt. kolektorów o łącznej powierzchni absorpcji ok. 3600m2 i mocy ok. 2700kw. Całość przedsięwzięcia zamyka się kwota 8 400 000 zł. Nie ma co ukrywać że jest to olbrzymi sukces władz samorządowych Szczawnicy które nie ustały w swoich staraniach o pozyskanie tych środków w sytuacji kiedy wydawało się ze nie ma już na nie szans. Jednak cierpliwość została nagrodzona i w chwili obecnej władze samorządowe Szczawnicy czekają na zaproszenie dotyczące podpisania umowy z NFOŚiGW a inne gminy chcą pójść tym śladem i skorzystać z rozwiązania które wymyśliła Szczawnica.
Tekst ze strony miasta Szczawnica (k.k.)
Więcej o projekcie - http://www.szczawnica.pl/pl/4804/0/EKO_Szczawnica.html
 


Cytat art na stronie Preferowane Drukuj Wyslij email

Komentarze użytkowników (0) RSS feed komentarz

Żaden komentarz nie wystawiony

Dodaj swój komentarz



mXcomment 1.0.7.::.Polish Version - JoomlaPL.com Team © 2007-2010 - visualclinic.fr
License Creative Commons - Some rights reserved
następny artykuł »

Aktualny numer

SR10_12_09_web.jpg
© 2010 Świerszcz Różański
Joomla! is Free Software released under the GNU/GPL License.