Pogromy

RAPORT STUARTA SAMUELA

 
Listopad 1918. Wybucha wielka wojna Polski - katolickiej, europejskiej z barbarzyńskim Wschodem. Toczą się walki z Ukraińcami, a niedługo rozpoczną z bolszewikami. Osamotniona Polska - Chrystus Narodów, opuszczona przez zdradziecki Zachód,... i znów "krzepiąca wiedza że jesteśmy - sami". Entuzjazm narodowy i pogarda do obcych - okupantów musi się rozładować nie tylko na froncie. Winni wiekowej niewoli są bowiem na miejscu. Już 11 listopada wybucha pogrom w Kielcach, ginie 4 Żydów, rannych zostaje 250. Ich jedyną winą było zgromadzenie się w miejscowym teatrze, w celu "przedyskutowania swoich narodowych aspiracji". Przez Galicję przetacza się fala pogromów, z których największym będzie listopadowy pogrom we Lwowie.
 
 
11 listopada 1918 r. Louis Marshall, prezes American Jewish Committee i Julian W. Mack, prezes American Zionist Organization wystosowali list do sekretarza stanu USA Roberta Lansinga przedstawiający sytuację Żydów na terytorium Rumunii i Polski. Pisali, że lada moment spodziewane są pogromy, w Warszawie Żydzi atakowani są na ulicach, a ich sklepy demolowane i plądrowane. Jedynie międzynarodowa interwencja, zdaniem informatorów, mogłaby zaradzić najgorszemu. 16 listopada 1918 r. Ignacy Paderewski reprezentant Komitetu Narodowego Polskiego w liście do zastępcy sekretarza stanu USA U. Philipsa zaprzeczał możliwości wybuchu pogromów w Polsce, podkreślając, jakoby antypolska propaganda prowadzona przez środowiska żydowskie inspirowana była przez Niemców, i wspominając liczny udział Żydów w rewolucji bolszewickiej.
 
 
Pogromy, jakie miały miejsce w Polsce w latach 1918 - 19 wywołały tak wielkie wzburzenie na arenie międzynarodowej, że w roku 1919 brytyjski sekretarz stanu wysłał specjalną misję na czele z Stuartem Samuelem (bratem znanego brytyjskiego polityka Herberta Samuela). Misja miała złożyć rządowi brytyjskiemu miarodajny raport w sprawie fali pogromowej. Stuart Samuel na czele misji wyruszył z Londynu do Polski na początku września 1919 r. i przebywał w kraju około trzech miesięcy. Na skutek wielkich śniegów i wstrzymania ruchu pociągów osobowych (ze względu na przewóz środków żywności) misja nie miała swobody dojazdu do innych, niż wymienione w raporcie miast. Raport potwierdza, że w Polsce w latach 1918 -19 miało miejsce szereg pogromów, które ściśle wiązały się z walką o niepodległość Polski.
 
 
Autor raportu przygotowanego dla odbiorcy brytyjskiego ma trudności z objaśnieniem polskiego znaczenia pojęcia "pogrom". W świecie zachodnim oznacza ono (skutek nagłośnienia rosyjskich pogromów z 1881 i początku XX w.) ekscesy organizowane przez władze, w Polsce zaś pogrom oznacza zwyczajnie spontaniczne ataki przeciw pewnej części ludności. Według Samuela pogromy, w "zachodnim" znaczeniu, zorganizowane przez czynniki oficjalne miały miejsce we Lwowie, w Wilnie i Lidzie. Masakra w Pińsku miała charakter morderstw wojskowych. W Krakowie i Łodzi władze, w miarę możności przeciwdziałały rozruchom.
 
 
Wg. raportu atmosferę, w której możliwe i tolerowane przez władze są pogromy tworzy kilka czynników. Powstające dopiero państwo polskie, organizujące dopiero służby administracyjne powierzyło sprawy bezpieczeństwa wewnętrznego tzw. żandarmerii polowej. Żandarmi rekrutują się z grup zupełnie nie nadających się do pełnienia tak odpowiedzialnej funkcji, sama zaś żandarmeria ma władzę nieograniczoną, z czego skrzętnie korzysta. Ludność żydowska nękana jest wciąż rewizjami, które zwykle oznaczają rabunek i bicie. Administracja Polski jest w dużym stopniu improwizowana, a przez co nie kontroluje sytuacji, wyjątkiem jest tylko Galicja, posiadająca wyszkoloną kadrę urzędniczą.
 
 
Klimat antysemityzmu znakomicie aktywizuje akcja bojkotu, który zainicjowany został przez endecję w 1912 r. W czasie wojny (światowej) bojkot osłabł, lecz odżył z dawną siłą z chwilą jej zakończenia. Rząd oficjalnie deklaruje potępienie bojkotu, ale niejawnie czyni kroki, które dyskryminują Żydów. Tak np. usuwa się Żydów - urzędników, lekarze żydowscy nie mogą otrzymać posad w szpitalach, Żydzi nie są przyjmowani na posady urzędników pocztowych, kolejowych i nauczycieli szkół publicznych i uniwersytetów. W armii niewielu jest oficerów - Żydów. Ludność żydowska jest szykanowana przy dystrybucji żywności, która leży w kompetencjach niższych organów administracji.
 
Bojkot "na polu życia prywatnego, społecznego i handlowego" jest podsycany przez prasę, ale i przez powstające instytucje obywatelskie. We Lwowie istnieje np. sąd obywatelski, który wzywa osoby utrzymujące z Żydami stosunki handlowe do publicznego usprawiedliwienia ze swego postępowania. W prasie ukazują się ogłoszenia w żałobnej obwódce, informujące o sprzedaży mienia Żydom, z dokładnymi danymi osobistymi sprzedających i kupujących. Za bojkotem stoi popularna wśród Polaków idea, by przenieść w ręce polskie znaczny procent przedsiębiorstw żydowskich. Popularne są nie tylko postulaty ograniczenia własności żydowskiej, lecz i ograniczenia liczby samej ludności. Dla wielu celem bojkotu jest stworzenie Żydom warunków życiowych tak nieznośnych, że jedyną ucieczką przed nędzą będzie emigracja.
 
 
Niechęć do Żydów tłumaczy się także ich kontaktami z bolszewizmem. Samuel twierdzi, że według jego badań stopień "przesiąknięcia" bolszewizmem wśród Żydów można szacować, na 10 %, co stanowi mniejszy udział procentowy, niż odpowiadałby ludności jako całości. O zainteresowaniach bolszewizmem można mówić w odniesieniu do młodszej generacji inteligencji żydowskiej, która nie znajdując, z wiadomych powodów drogi do uczciwej pracy okazuje skłonność do posłuchu hasłom bolszewickim. Gdyby jednak rząd polski zapewnił Żydom prawdziwą wolność, wydaliby z siebie najbardziej konserwatywną, prawomyślną i lojalną część społeczeństwa. Należy, bowiem pamiętać, że Żydzi prawie w całości tworzą klasę średnią. Ponad nimi stoi arystokracja, poniżej chłopi, z tymi ostatnimi Żydzi mają nie najgorsze stosunki. Młodzież wiejska nie może czytać prasy (odpowiedzialnej za akcję antysemicką) i przed wstąpieniem do wojska tylko w małym stopniu zarażona jest antysemityzmem. Wśród polskich chłopów nie jest np. rzadkością poddawanie się sądom żydowskich rabinów.
 
 
Kończąc wstęp do raportu Samuel podkreśla, iż ataki na Żydów nie były niespodziewane, bowiem stale krążyły wieści, że Żydzi są wrogami całej reszty ludności, że wszystkie niepowodzenia należy przypisać ich wpływom. Pogromy według raportu zwykle rozpoczynały polskie oddziały wojskowe, zwykle ekscesy miały miejsce bezpośrednio po wyzwoleniu miejscowości z rąk obcych: Ukraińców czy bolszewików. Ludność cywilna często brała udział w pogromach, lecz Samuel nie ma wątpliwości, że gdyby dowódcy wojskowi utrzymali dyscyplinę "rozlew krwi byłby znacznie mniejszy i na Polsce nie ciążyłyby te zbrodnie, które - jak dotąd - nie uległy karze". Raport wymienia szereg miejscowości, które były miejscem największych ekscesów:
 
Lwów - miasto to zajmowały wojska ukraińskie w sile około 10 tysięcy ludzi. Dowódca polskiego oporu generał Mączyński zebrał armię ochotników i w części miasto zostało wyzwolone. W trakcie walk ludność żydowska uznała się za neutralną. Miasto zostało wyzwolone po interwencji wojsk generała Roji, pogrom wybuchł właśnie po zajęciu miasta przez wojska interwencyjne. Samuel pisze, iż ma dostateczne dowody na to, że żołnierzom przyrzeczono trzy dni swobodnego plądrowania w dzielnicy żydowskiej. Samuel przypuszcza, że żołnierzy walczących o wyzwolenie Lwowa z rąk ukraińskich "podniecało nieco stanowisko żydów, którzy odmówili im pomocy w walce". Pogrom trwał w dniach 21, 22, 23 listopada. Żołnierze podkładali ogień pod budynki zamieszkiwane przez Żydów, tych, którzy próbowali wydostać się z płomieni zabijali na ulicach. Spalono synagogę. Rezultatem 3 - dniowych zajść było 52 zabitych Żydów, 363 rannych i rabunek ogromnej ilości prywatnej własności. Żadnego z komendantów wojskowych odpowiedzialnych za pogrom nie ukarano.
 
Pińsk - w dniu 5 kwietnia 1919 zabito 35 Żydów. Zdarzyło się to 10 dni po wyzwoleniu miasta z rąk bolszewików. Tłem pogromu było spotkanie przedstawicieli miejscowych żydowskich stowarzyszeń spółdzielczych, które otrzymały zalecenie z rządowego Związku Stowarzyszeń Spółdzielczych do zjednoczenia pińskich spółdzielni żydowskich. Zebranie w tej sprawie odbyło się 5 kwietnia, wzięło w nim udział 150 osób. Komenda polska otrzymała informację o zgromadzeniu jako bolszewickim. Przybyli żołnierze aresztowali zgromadzonych. Zostali oni zaprowadzeni do komendy wojskowej, gdzie bez jakiegokolwiek śledztwa podjęto decyzję o rozstrzelaniu. Z ustawionego szeregu oficerowie według własnego uznania wybierali "niewinnych", resztę rozstrzelano. Rannych dobijano. Później grupę aresztowanych zmuszano go kopania sobie grobów, pozorowano rozstrzelanie. Innych aresztowanych bito rzemieniem. Grupa kobiet została rozebrana do naga, bito je i przykładano rewolwery do głów, grożąc zabiciem. Oficerów winnych masakry: majora Łuczyńskiego i porucznika Landsberga "ukarano" przesunięciem na inne stanowiska.
 
Lida - miasto, zajęte przez wojsko polskie w dniu 17 kwietnia 1919 stało się widownią masakry. Wojsko weszło do dzielnicy żydowskiej dokonując rabunków i zabijając 35 Żydów.
 
Wilno - masakra, która rozpoczęła się po zajęciu miasta przez wojsko polskie 19 kwietnia 1919 trwała trzy dni. W pogromie rozpoczętym przez żołnierzy, uczestniczyli także cywile - zabito 55 Żydów, rabowano domy i zbezczeszczono synagogę; działo się to mimo obecności w mieście Naczelnika Państwa Józefa Piłsudskiego. Po zajściach aresztowano 2 tysiące Żydów jako bolszewickich sympatyków, część z nich umieszczono w obozach internowania. W obozach aresztowanych "bolszewików" bito i głodzono.
 
Kraków i Łódź - w tych pogromach zdecydowanie interweniowały czynniki administracyjne, odnotowano tylko jedną ofiarę śmiertelną w Łodzi. Zniszczono i zrabowano znaczną ilość prywatnej własności, cywile i żołnierze brali udział w zajściach.
 
Słobódka - folwark leżący niedaleko wsi Leśna. Mieściła się tam szkoła rolnicza należąca do Żydowskiego Stowarzyszenia Kolonizacyjnego. 6 czerwca 1919 r, w okolicy przemieszczały się oddziały dywizji generała Żeligowskiego. Jeden z uczniów przyznał się pytającym go żołnierzom, że jest Żydem. Ci zaczęli go płazować szablami. Otrzymawszy ciężką ranę w rękę próbował uciekać. Gdy rzucił się na ziemię, goniący go na koniach żołnierze przejechali po nim. Udało mu się jednak uciec do gorzelni. Reszta uczniów została zapędzona do kuźni, gdzie żołnierze zastrzelili 3 z nich. Jednemu z uczniów poderżnięto gardło. Następnie, odnalazłszy rannego ucznia w gorzelni postrzelono go trzykrotnie, mimo tego przeżył.
 
 
W ogarniętej wojną Polsce Żydzi są ofiarami szykan np. w Bobrujsku wzięto Żydów prosto z synagogi, w dniu Pojednania i zmuszono ich do wywożenia gnoju ze stajni wojskowych i czyszczenia ulic. Żydzi także są obiektem "chuligańskiego humoru" - w pociągach i na stacjach kolejowych obdziera się Żydów z dobytku, obcina im się brody. Prawie wszystkie te ekscesy są dziełem żołnierzy jeżdżących kolejami. Wszelkie szykany, jakim są poddawani Żydzi tłumaczy się w wielu wypadkach żądaniami syjonistów uznania narodowości żydowskiej jako odrębnej niż polska. Uznaje się to za deklarację wrogości wobec Polski.
 
Kończąc raport Samuel szacuje liczbę zabitych w fali pogromów w latach 1918 - 19 na co najmniej 348. We wnioskach pisze o konieczności uchylenia przez polskie władze ograniczeń, co do liczby Żydów, którzy mogą być dopuszczani na uniwersytety. Należy także ogłosić dekret uznający bojkot i jego propagandę za rzecz nielegalną. Co do praktyk w obozach internowania, Samuel zaleca zapewnić ludzkie traktowanie wszystkich internowanych i jak najszybsze postawienie ich pod sąd (internowani są więzieni bezprawnie). Oceniając postawy Polaków pisze: " Polacy są na ogół szlachetnymi naturami (!!!-AK) i jeśli obecne podjudzanie ze strony prasy spotka się z represją ze strony silnego rządu, będą żydzi mogli, jak w ciągu ostatnich 800 lat, żyć w dobrych stosunkach ze swoimi współobywatelami w Polsce".
 
 
Raport Samuela nie jest pełnym sprawozdaniem ze wszystkich zajść, do jakich doszło do końca 1919 r. Brak w nim informacji o pogromie w Częstochowie z 27 maja 1919, gdzie zamordowano 5 Żydów, fali pogromowej w Galicji z końca 1918 r. kiedy co najmniej 25 Żydów zabito, brak wreszcie informacji o "wiosennej" fali pogromowej, jaka przeszła przez Polskę w 1919 r. - pogromy wybuchły w Galicji (m.in. Kolbuszowa - 7 maja, 8 zabitych Żydów), Radomiu, Lublinie. W Kaliszu w dniach 9/10 marca 1919 r. w zajściach zabito dwóch Żydów, 8 sierpnia tegoż roku w Mińsku zabito 31 Żydów. Bez żadnej przesady można stwierdzić, że praktycznie każde skupisko Żydów w Polsce stało się widownią pogromu. "Uniesienie patriotyczne", które w latach 1918 - 20 w praktyce oznaczało szowinistyczny amok pogrążyło kraj w swoistej wojnie domowej. Żydzi postrzegani byli przez ogół, nie tylko ludzi niewykształconych, jako strona ofensywna w tej wojnie, każdy tajemniczy strzał, każda niejasna pogłoska, każde wyzwolenie z rąk obcych najmniejszej choćby mieściny kończyło się orgią podpaleń, gwałtów, tortur. Wiara we współpracę Żydów z wrogami (Niemcami, Ukraińcami, bolszewikami) była tak powszechna, że przeciwko pogromom ze strony polskiej elity intelektualnej, tak wrażliwej na swojską narodową krzywdę nie podniósł się żaden głos protestu.
 
 
* Sir Stuart M. Samuel "O pogromach w Polsce", Lwów 1920, Biblioteka Narodowa w Warszawie
* Radzik T. "Stosunki polsko-żydowskie w USA w latach 1918-1921", 1988 UMCS
* Wróbel P ."Listopadowe dni - 1918", 1988 PAX
* Stankiewicz Witold "Konflikty społeczne na wsi polskiej 1918-1920", PWN 1963
* Tomaszewski J. "Lwów, 22 listopada 1918" w: "Przegląd Historyczny" 1984, t.75, z.2
 
 
 
INWAZJA BOLSZEWICKA A ŻYDZI
 
Taki tytuł nosi zbiór dokumentów zebranych przez Narodowy Klub Żydowski i wydany w 1921 r. w Warszawie. Dokumenty dotyczą zasadniczo jednego miesiąca 1920 r. - sierpnia, miesiąca polskiej kontrofensywy. Wszystkich wymienionych ekscesów dopuściło się polskie wojsko.
 
Dokumenty informują, iż wojska polskie, przyzwyczajone do bezkarności ekscesów antyżydowskich przez półtora roku wszędzie prawie splamiły się morderstwami, gwałtami i rabunkami, dokonywanymi na ludności żydowskiej. W Siedlcach zabranych za miasto Żydów po obrabowaniu mordowano, zabito 7 Żydów, wśród nich 65-letniego starca Rychtera. W okolicy Siedlec, po wsiach i drogach zamordowano kilkunastu Żydów, w samym mieście zgwałcono kilka żydowskich dziewcząt.
 
We wsi Zbuczynie kazano w synagodze rwać Żydom własnymi rękami rodały, potem bito ich i kazano zlizywać nawzajem krew z twarzy. W Mordach zamordowano jednego Żyda i zgwałcono kilka żydowskich kobiet. W Drohiczynie wpędzono Żydów do rzeki i około 15 zastrzelono, pozostałym darowano życie, ale wezwano okolicznych chłopów, aby ich bili. W Łosicach grabiono 4 dni, zgwałcono wiele dziewcząt żydowskich, rabujących zaś żołnierzy rozpędził jakiś oficer, gniewający się głośno, że pozwolono żołnierzom rabować tylko w ciągu 24 godzin, a trwa to już dłużej; miejscowa policja znęcała się nad szukającymi u niej opieki Żydami.
 
W Wyszkowie po wyzwoleniu urządzono "sąd nad bolszewikami". Około 200 Żydów spędzono do miejskiego parku, tam też zgromadzono ludność miasta i nastąpiła "identyfikacja bolszewików". Przyniesiono z magistratu stoły, przy których zasiedli sekretarz sądu gminnego i dwóch oficerów. Żołnierze i cywile utworzyli szpaler, przez który musiał przejść każdy rozpoznany jako bolszewik Żyd, bito nahajkami, kijami, drutami z przywiązanymi do nich kamieniami, kolbami karabinów. Przy stole Żydów rozbierano do koszuli i kazano wchodzić na stół i wołać: "Niech żyje Polska. Niech zdechnie rabin". Następnie przewracano ich ze stołu i zmuszano do ponownego przejścia przez szpaler. Czyniono tak wiele razy, podczas egzekucji wielu Żydów traciło przytomność. Przed egzekucją żołnierze i policjanci zwoływali ludność cywilną Wyszkowa na "zabawę". W sądzie uczestniczył burmistrz miasta, lekarz miejski, dwóch księży i wiele osób z miejscowej inteligencji. Żydzi zostali następnie aresztowani, ale spisujący relację dnia 29 sierpnia spodziewał się prawdopodobnego uwolnienia większej części "bolszewików".
 
W Garwolinie rozstrzelano bez sądu jednego Żyda, w Łaskarzewie Żydówkę. W Łącku pod Płockiem zamordowano bez sądu 2 Żydów. Pod Łukowem żołnierze rozstrzelali bez sądu powracających z Międzyrzecza 12 Żydów, którym przed śmiercią kazano wykopać dla siebie groby, w samym Łukowie pogrom trwał dwa dni, oficerowie nie interweniowali zezwalając żołnierzom na ekscesy, w czasie rozruchów 17 sierpnia do miasta przybył Wódz Naczelny Józef Piłsudski. Delegacja żydowska, próbująca interweniować nie została do Piłsudskiego dopuszczona. W Jagodnem w ten sposób zamordowano 3 Żydów, w Dziewulach za wskazówką miejscowego dróżnika, zastrzelono jednego Żyda.
 
W Otwocku jeszcze do 12 września dzień w dzień żołnierze gwałcili dziewczęta żydowskie. W Gliniankach w obecności oficera żołnierze rozstrzelali bez sądu 12 starszych Żydów, znęcając się nad nimi przed zabójstwem, trupy tratowano końmi; zgwałcono też kilka Żydówek. W Komarowie powieszono Żyda, w Małkini rozstrzelano bez sądu 6 Żydów, także gwałcono Żydówki. W okolicach Sokołowa żołnierze rozstrzelali około 30 Żydów. W Boimiu pod Kałuszynem rozstrzelano 16 Żydów, karząc im wykopać dla siebie groby, 17 - go zabito rozpłatawszy czaszkę łopatą; niedaleko, we wsi Mikusy zabito 3 Żydów. W Różanie zamordowano około 30 Żydów, znęcano się nad innymi, nagich wrzucano do lodowni. W Wysokiem Mazowieckiem, skąd żydowski oddział zbrojny wyparł bolszewików tracąc 13 ludzi, bito i znęcano się nad członkami tego oddziału, którzy dostali się do niewoli bolszewickiej i z niej uciekli.
 
W Chorzelach po wyzwoleniu miasta z rąk wroga polscy żołnierze postanowili zemścić się za zamordowanie przez bolszewików polskich jeńców. Zamordowano od razu 2 Żydów, wykłuwszy im uprzednio oczy, następnie obcięto im języki, cięto ciała w kawałki, w końcu, zlitowawszy się nad nimi, zastrzelono. W Zarębiu zabito 6 Żydów. 31 sierpnia po wyzwoleniu Mławy aresztowano 7 Żydów, których rozstrzelali żołnierze, wbrew rozkazowi oficera. W Białej, po wyzwoleniu zastrzelono 2 przypadkowych Żydów, za miastem zabito 6 Żydów.
 
Pogrom w Białymstoku rozpoczął się dzień po zajęciu miasta przez wojsko polskie. W dniach 23, 24 i 25 sierpnia prawie na wszystkich ulicach miasta trwały rabunki i bicie Żydów. Zabito dwie osoby, setki zostało rannych. W grabieżach, prócz żołnierzy brała udział polska ludność cywilna.
 
Dokumenty mówią także o oficjalnej "polityce prześladowań Żydów uprawianej przez rząd", jak to określają w wystąpieniu poselskim 24 września 1920 r. posłowie Grunbaum, Farbstein i Hartglas. Władze szeregu miast prowincjonalnych poczyniły aresztowania wśród działaczy żydowskich, niezależnie od ich przekonań. Internowano zarówno komunistów, jak i socjalistów, syjonistów i bezpartyjnych. W trybie administracyjnym rozwiązuje się rozmaite żydowskie zrzeszenia kulturalne i ekonomiczne. Powstałemu żydowskiemu Komitetowi Obrony Państwa stawiano trudności, kwestionowano prawo funkcjonowania jako odrębnej instytucji, sanitariuszkom żydowskim odmawiano przyjęcia na służbę do Czerwonego Krzyża, zdarzały się przypadki odmowy przyjęcia Żydów - ochotników do armii.
 
Ministerstwo Spraw Wojskowych zażądało od podwładnych sobie organów, by w kancelariach nie pracowało więcej niż 5 % Żydów. Jednocześnie zostało wydane rozporządzenie o utworzeniu obozu dla żydowskich żołnierzy w Jabłonnie. Nakazano wszystkim formacjom wojskowym, poza frontowymi by wyeliminowały ze swych szeregów i przesłały do obozu wszystkich Żydów - żołnierzy. Dnia 13 sierpnia 1920 r. rozpoczęło się wykonywanie zarządzenia, w obozie skoncentrowano nie tylko żołnierzy z poboru, ale także ochotników, nawet byłych legionistów, którzy już przeszli w swoim czasie Szczypiornę, którzy mieli odznaczenia za obronę Lwowa. Żołnierzy traktowano źle, przez kilka dni pozbawieni byli wyżywienia; w obozie wartownikami byli poznańczycy, którzy brutalnie obchodzili się z internowanymi, skutkiem czego były przypadki ciężkiego pobicia. Po czterech tygodniach zdołano, po długich staraniach uzyskać likwidację obozu, internowanych zesłano do innych okręgów wojskowych, gdzie traktowano ich jako winnych wykroczeń wojskowych.
 
Pośród dokumentów znaleźć można ulotki, drukowane w drukarni "Żołnierza Polskiego", skierowane do żołnierzy. W ulotce "Żołnierze Czerwonej Armii" wzywa się żołnierzy bolszewickich do poddania i wskazuje winnych wojny - Żydów-komisarzy. Przeciwnikiem polskiej armii nie są prości żołnierze, lecz zaborcy - komisarze - Żydzi. Ulotka kończy się :"Niech żyje wolność - precz z żydowskim oszustwem". Drukowane są także i rozdawane ochotnikom, broszury, w których bolszewicy narysowani są w postaci Żydów, a jedynym imieniem bolszewików jest "Aronek". Odezwa "Ludu Polski" podpisana przez generała Sikorskiego zaczyna się od słów: "Bolszewickie bandy moskiewskie pod dowództwem żydowskich komisarzy ośmieliły się wkroczyć w granice Najjaśniejszej Rzeczypospolitej Polskiej".
 
Zbiór dokumentów "Inwazja bolszewicka a Żydzi" nie obejmuje wydarzeń całego roku 1920, nie ma np. informacji o październikowym pogromie w Wilnie.
 
O ile pogromy z lat 1918-19 są dość dobrze znane z powodu przybycia do Polski kilku komisji międzynarodowych, mających wyjaśnić ich rozmiary, to pogromy z 1920 roku znane są już zdecydowanie mniej. Komisje powoływano z racji trwania konferencji wersalskiej, na której organizacje żydowskie miały swój głos. W roku 1920 nie istniał podobny kontekst międzynarodowy, Żydzi umierali w ciszy. O rzeziach nikt już nie chciał słyszeć.
 
Tytułem komentarza do powyższych opisów niech będzie wspomnienie o artykule Antoniego Słonimskiego "O drażliwości Żydów" zamieszczonym 31 VIII 1924 r. w "Wiadomościach Literackich". W tekście tym autor błyskotliwie udowadnia, że Żydzi mają być głęboko przekonani o wyższości własnego narodu i dlatego są przewrażliwieni, nie znoszą jakiejkolwiek krytyki. Każdy przytyk, każdy antysemicki atak natychmiast jest odnotowany i informacja o nim jest rozsyłana do agencji światowych. Gdy ktoś powie jakąś nieprzyjemną prawdę o Żydach, zostanie niemal ukamienowany na miejscu. "Zwłaszcza jeśli to powie właśnie Żyd, który, zdawałoby się, ma największe prawo do krytykowania swego narodu [...]. Prócz wstrętu budzi jeszcze we mnie gniew fałszywy i nikczemny stosunek Żydów do zagadnień narodowych. Naród ten, narzekający na szowinizm innych ludów, jest sam najbardziej szowinistycznym narodem świata. Żydzi, którzy skarżą się na brak tolerancji u innych, są najmniej tolerancyjni. Naród, który krzyczy o nienawiści, jaką budzi, sam potrafi najsilniej nienawidzić [...]".
 
Tekst ten Słonimski napisał 4 lata po fali brutalnych masowych zbrodni dokonanych przez Polaków na Żydach, zbrodni, które w ówczesnym klimacie agresywnego nacjonalizmu nie były wcale piętnowane, lecz przeciwnie - tolerowane. Cynizm tego aktu jest oczywisty, miał być on ceną za uznanie Polakiem człowieka o nazbyt semickich rysach twarzy. Cynizm nie na wiele się zdał, prawdziwi Polacy i tak mieli pana Antoniego za żydłaka. Czy w Polsce międzywojennej istniało poczucie winy za pogromy z czasu wojny o niepodległość? Istniała świadomość winy Żydów.
 
 
* "Inwazja bolszewicka a Żydzi. Zbiór dokumentów. Zeszyt I", Warszawa 1921, Narodowy Klub Żydowskich Posłów Sejmowych przy Tymczasowej Radzie Narodowej, Biblioteka Narodowa, Biblioteka Uniwersytetu Warszawskiego
 
 
 
POGROM WIELKANOCNY
 
Na początku okupacji Warszawy w 1939 roku na ulicach miasta dokonywały się akty terroru niemieckiego przeciwko ludności żydowskiej. Niemcy dokonywali bezprawnych konfiskat mienia, przypadki bicia Żydów spotykały się z entuzjazmem motłochu. Po pewnym czasie akty agresji niemieckiej i towarzyszącej jej agresji polskiej ludności cywilnej na przełomie 1939/40 roku nabrały charakteru fali pogromowej, jak określa Izrael Gutman w pracy "Żydzi warszawscy 1939 - 1943".
 
 
2 stycznia 1940 r. Ch. Kapłan pisał: "W ostatnich dniach nie ustają napaści na Żydów, w dziennym świetle, w publicznych miejscach. Okupant przymyka oczy". E. Ringelblum w pracy "Stosunki polsko-żydowskie w czasie drugiej wojny światowej. Uwagi i spostrzeżenia" pisze wręcz o polsko-niemieckiej współpracy. Niemiecki rabunek był zwykle dokonywany przy entuzjazmie polskiego tłumu, zaś po kradzieży do sklepów wdzierali się Polacy - "gawiedź uliczna, która sklep taki oczyszczała do cna". W czasie zimy 1939/40 napady Polaków i Niemców na Żydów stały się powszechne. Ringelblum, sam będąc świadkiem i ofiarą ataków tak opisywał ulice warszawskie codziennie będące widownią aktów terroru: "Dla Niemców Żydzi w kapotach, z brodami, byli niezwykłą atrakcją. Byli specjaliści, którzy zatrzymywali ortodoksyjnych Żydów i obcinali im brody nożyczkami, częściej obrzynali brody nożami wraz z kawałkami mięsa. Za przykładem Niemców poszła miejscowa łobuzeria, która śmiechem i wyciem dodawała ducha niemieckim pobratymcom po nożu do "kulturalnego" dzieła cywilizowania Żydów. Role były czasem podzielone. Polak wyszukiwał brodacza, Niemiec zatrzymywał go, Polak go przytrzymywał, podczas gdy Niemiec mu obcinał lub obrzynał brodę. Za przykładem Niemców antysemici polscy zatrzymywali przechodniów żydowskich i bili ich niemiłosiernie. W obawie przed "porządnymi" Niemcami, którzy stawali czasem w obronie Żydów, chuliganeria musiała w dzień ograniczyć swoje wyczyny. Wieczór za to był ich niepodzielną domeną. Wtedy hulali bezkarnie. Były ulice, na których nie wolno się było Żydowi pokazać, o ile nie chciał powrócić do domu pobity do krwi, obrabowany z pieniędzy, a nawet z odzieży".
 
 
Ringelblum datuje nasilenie się ataków już na luty, jednak prawdziwy, wielodniowy pogrom wybuchł w marcu 1940 roku. Zgodnie z wielowiekową tradycją chrześcijańską, w dniu obchodzonej w milczeniu i smutku śmierci Chrystusa, w Wielki Piątek 22 marca. Tłum dokonywał napadów na sklepy żydowskie w wielu dzielnicach warszawskich. Pogrom prowadzony był pod kierunkiem Niemców; Ringelblum opisując pogrom na ulicy Grzybowskiej wymienia wśród polskiego tłumu niemieckich żołnierzy, lotników strzelających na wiwat przy wtórze polskich okrzyków: "Niech żyje wolna Polska bez Żydów".
 
 
Pogrom przypominał "Kristallnacht" - tłum wybijał szyby w żydowskich sklepach, oznaczonych wcześniej gwiazdami Dawida, sklepy rabowano, spotkanych po drodze Żydów bito do nieprzytomności. Pogrom trwał kilka dni, w czasie których Niemcy nie interweniowali. Dokonał się w zupełnej ciszy, Polska Podziemna milczała.
 
 
W "Kronice getta warszawskiego" Ringelblum daje taki obraz pogromu: "Począwszy od piątku (22) marca do dzisiaj, czwartku 28 marca, miały miejsce ekscesy przeciwko Żydom na wszystkich prawie ulicach żydowskich, w szczególności zaś na ulicach graniczących z żydowskim gettem, na Lesznie, Rymarskiej, Żabiej, placu Bankowym, Granicznej, placu Żelaznej Bramy (onegdaj odbył się tam wiec, na którym wznoszono antyżydowskie okrzyki) Grzybowskiej, Rynkowej, Żelaznej, Chłodnej, Mazowieckiej i innych. Wszędzie ograbiono żydowskie sklepy (mówią, że na Niecałej także polskie, nie słyszałem o takich wypadkach w innych stronach). Rabowano kramy, wyłamywano największe żelazne sztaby. W pierwszych dniach zadowalali się tłuczeniem szyb, potem zaczęli rabować. Dziś grabili na Karmelickiej, Franciszkańskiej. Doszło tam do formalnej bitwy między Żydami i chuliganami. Podobno został tam zabity chrześcijanin".
 
 
Ludwik Landau w "Kronice lat wojny i okupacji" będącej zapisem codziennych wydarzeń w Generalnym Gubernatorstwie relacjonuje pogrom marcowy szczegółowo. "Dnia 24 marca 1940 r. - Święta zaznaczyły się zwiększoną liczbą wypadków napadów wyrostków w dzielnicy żydowskiej - napadów połączonych z biciem noszących opaski przechodniów, ale mających jako cel istotny po prostu rabunek. Dnia 27 marca 1940 r. - Zajścia antyżydowskie nie skończyły się, wczoraj, dziś znowu te same bandy w różnych okolicach miasta grabiły sklepy. Bandzie zupełnie małych chłopców przewodził podobno jakiś starszy młodzieniec, student czy coś w tym rodzaju. Niektórzy z obserwatorów tych wypadków twierdzą, że widzieli w pobliżu auto niemieckie, obserwujące przebieg awantur. Podobno organizatorem tych band jest jakieś wyspecjalizowane w akcji antysemickiej stowarzyszenie "Atak", zupełnie wyraźnie zresztą faworyzowane przez Niemców, jak świadczą napisy na kolportowanych przez nie tabliczkach dla sklepów, wzywających do bojkotowania Żydów.
 
 
Dnia 28 marca 1940 r. - Sprawa, która wysunęła się teraz w Warszawie na plan pierwszy, to sprawa zajść antyżydowskich. Rozwinęły się one w wielkich rozmiarach, tak że ludność żydowska żyje znów w strachu i w głównych dzielnicach żydowskich boi się pokazywać na ulicy. Rabowane są zwłaszcza sklepy - wybijane szyby, niszczone urządzenia, a przede wszystkim grabione towary; ale obok nich ofiarą napadów padają i mieszkania, tym częściej zaś przechodnie, którzy, rozpoznawani po opaskach, są bici i obrabowywani. Wszystkiego tego dokonywają bandy włóczące się po całym mieście, zarówno w dzielnicach żydowskich, jak i w śródmieściu: na Franciszkańskiej, na Lesznie, na Marszałkowskiej, na Powiślu, na Pradze. Bandy dochodzą do siły 500 ludzi, przeważnie młodych wyrostków i różnych szumowin. Inscenizowanie tych zajść przez Niemców staje się coraz wyraźniejsze. Powszechnie obserwowane jest robienie przez Niemców, wcale się z tym nie kryjących, zdjęć fotograficznych i filmowych; zdarza się, że z początku przyjeżdża auto niemieckie, wychodzą z niego operatorzy filmowi i potem dopiero zjawia się tłum rabusiów. Do udziału w akcji wzięto też polskich policjantów: podobno w jakimś punkcie policjant kazał otworzyć zamknięty sklep, po czym zwrócił się do czekającego tłumu, aby brać co się chce; w każdym razie nie zdarzyło się, aby gdziekolwiek policja interweniowała. Tak samo zresztą policja niemiecka przygląda się spokojnie akcji: tłum z jakichś 500 osób, kierując się na Pragę, przeszedł spokojnie koło pałacu Blanka, siedziby niemieckiego prezydenta Warszawy [...]. Wypadki te zresztą odbywają się nie tylko w Warszawie, ale i różnych miastach prowincjonalnych.
 
 
Dnia 29 marca 1940 r. - Jeden ciąg wypadków - to zajścia antyżydowskie. Trwają one dalej i przybierają coraz groźniejsze rozmiary. Sklepy w dzielnicach żydowskich są porozbijane na miazgę - tak że trudno się zorientować, że w ogóle w tym miejscu był sklep. Jest wielu poranionych, są podobno i zabici - w każdym razie jest zabity jakiś chłopiec-chrześcijanin z grupy napastników, ugodzony kamieniem gdzieś na Franciszkańskiej czy Bonifraterskiej. Gmina Żydowska była przez kilka godzin oblegana przez ogromny tłum, tak że pracownicy gminy mogli wyjść z jej biur dopiero pod opieką żandarmów niemieckich. Tak więc działanie Niemców jako obrońców Żydów przed polską ludnością chrześcijańską już się zaczęło. Także w innych miejscach były podobno wypadki wystąpień niemieckich przeciw bandom przez nich samych zorganizowanym - wystąpień połączonych z niemiłosiernym biciem. I te wystąpienia były fotografowane - jako akcja Niemców w obronie ładu (policjanci polscy w paru, rzadkich zresztą wypadkach, gdy chcieli interweniować, byli pobici przez niemieckich policjantów, przeważnie co prawda policja okazywała dla "pogromców Żydów" całą swą sympatię )".
 
 
Naoczny świadek pogromu wielkanocnego złożył po latach w Palestynie zeznanie: "Pogrom dokonany na Żydach w Warszawie w dniach świąt Pesach, trwał około 8 dni. Pogromu dokonał tłum chuliganów, którego liczebność dochodziła do tysiąca. Na ulicach pojawili się nagle. Nikt ich razem nie widział ani przedtem, ani potem. Byli to prawdopodobnie lekkomyślni i nieodpowiedzialni młodzi ludzie, którzy zeszli się specjalnie w tym celu ze wszystkich ulic miasta... W większości wypadków działali sami, ale zdarzało się również, że niemieccy żołnierze przyłączali się do tych ekscesów". Pod datą 27 marca 1940 r. Ringelblum notuje: "Mówią, że wystąpiono przeciwko smutnym wydarzeniom. W Krakowie wypadki te trwały cały dzień. Interweniowano u dowódcy SS Krugera, i dzięki temu ukrócono ekscesy. Aresztowano niejakiego Puławskiego, który miał pono coś wspólnego z tymi zajściami". W listopadzie 1940 roku Niemcy na trwałe powstrzymali możliwość ponawiania się awantur ulicznych, warszawskie getto zostało zamknięte.
 
Kilka słów wyjaśnienia co do politycznego kontekstu pogromu wielkanocnego, bo istniał taki. Na przełomie września i października sam Hitler wspominał o możliwości stworzenia niewielkiego, 8-10 milionowego państewka polskiego, tworu podobnego do czeskiego protektoratu. Niemieckie koła wojskowe w 1939 r. rozpoczęły rozmowy sondażowe w sprawie utworzenia rządu. Rozmowy powyższe przeciągnęły się do początku 1940 r. Sondaże przeprowadzono wśród znanych polityków ludowych - Witosa, Rataja i konserwatystów - prof. Estreichera. Rozmowy nic nie dały. Na początku listopada 1939 r. Hitler zdecydował, że Rzesza zatrzyma utworzoną 26 X 1939 r. Generalną Gubernię, a nie jak poprzednio planowano tylko pozostawi GG w strefie wpływów niemieckich. Polskie warstwy kierownicze miały być likwidowane. Mimo tego jeszcze na początku 1940 r. niektóre koła polskie żywiły złudzenia co możliwości porozumienia z Niemcami. O najpoważniejszej próbie oferty kolaboracji pisze Antoni Dudek w biografii Bolesława Piaseckiego. W październiku 1939 r. w Warszawie powstała organizacja NOR - Narodowa Organizacja Radykalna. Organizację tworzyły różne środowiska. Przywódca NOR Andrzej Świetlicki i wielu innych jej członków związanych było przed wojną z ONR-Falangą. Udział przywódcy ONR Bolesława Piaseckiego w NOR jest prawdopodobny, choć nie został całkowicie potwierdzony. W NOR znaleźli się także przedwojenni sympatycy narodowego socjalizmu, członkowie Polskiego Towarzystwa Kultury i Oświaty Robotniczej "Pochodnia" - Erazm Samborski i Podgórski oraz germanofile - Władysław Studnicki, Pułaski, Zygmunt Cybichowski i ksiądz Stanisław Trzeciak. Program NOR znany jest w niewielkim stopniu - NOR uznawał straty ziem zajętych przez Niemców (Pomorze, Poznańskie i Śląsk) za możliwe do zaakceptowania, pod warunkiem uzyskania rekompensat na Wschodzie. Polska miała utworzyć armię, która u boku Niemiec walczyć miała z ZSRR. Funduszy potrzebnych na wystawienie armii i odbudowę przyszłego państwa polskiego dostarczyć miała konfiskata mienia żydowskiego.
 
NOR korzystał z opieki niemieckich kół wojskowych, ale po likwidacji wojskowej administracji na terenach okupowanych i przejęciu kontroli przez Gestapo NOR musiał się czuć mniej pewnie. Być może pogrom wielkanocny miał być próbą zdobycia wiarygodności u Niemców. Próba ta całkowicie zawiodła, w kwietniu 1940 r. Hitler zabronił niemieckiemu dowództwu mieszania się w problemy polityczne na zajętych terenach. W marcu 1940 r, Hitler zalecał gubernatorowi Frankowi poddanie Wschodu kontroli i utrzymania całkowitego spokoju, w związku z sytuacją na Zachodzie. Te i wcześniejsze decyzje fuhrera co do przyszłości GG całkowicie uniemożliwiały dalsze istnienie NOR. Zajścia oczywiście musiały być uzgadniane z władzami niemieckimi, ale byli to najwyraźniej niscy rangą funkcjonariusze. O tym, że wyższe władze niemieckie zostały zaskoczone pogromem dowodzi sposób jego zakończenia. W ostatnim dniu pogromu 29 marca 1940 r. Niemcy rozpoczęli akcję AB, likwidacji polskiej elity. Przy tej okazji dokonali aresztowań wśród przywódców NOR, Andrzej Świetlicki, Tadeusz Lipkowski i Wojciech Kwasieborski zostali zamordowani w czerwcu 1940 r.
 
 
Najbardziej może absurdalnym epizodem związanym z historią NOR była...próba wywołania kolejnego pogromu w Warszawie 5 lipca 1940 r. NOR-owcy przeszli wtedy przez stolicę w pochodzie, wznosząc okrzyki: "Precz z żydokomuną i Stalinem", "Niech żyje Hitler". Żydów bito i rabowano sklepy. Mord na przywódcach, masowe zbrodnie w Palmirach - nawet to nie powstrzymało NOR przed kolejnymi ekscesami. Cóż jednak stałoby się, gdyby Niemcy przyjęli ofertę NOR? Czy udałoby się uaktywnić "oficjalnie", we współpracy z Niemcami zasobów polskiego antysemityzmu? Na szczęście Adolf Hitler zwolnił nas z konieczności zadawania sobie takich pytań.
 
 
Całą sprawę podsumował 21 czerwca 1940 r. "Biuletyn Informacyjny": "Już w parę miesięcy po okupacji przez Niemców Warszawy pojawiły się za strony niepoczytalnych jednostek społeczeństwa polskiego próby nawiązania kontaktu z okupantem (akcja samodzielna Studnickiego, tworzenie organizacji Radykalno - Narodowej - z Cybichowskim, ks. Trzeciakiem, Podgórskim, mjr. Pułaskim, Świetlickim etc., tym ostatnim poczynaniom patronowało jak wiadomo Gestapo). Byliśmy świadkami wystąpień pogromowych antyżydowskich, wydawania ulotek etc. Od prawie dwóch miesięcy - wszystko to ucichło i zamarło. Były jakieś aresztowania wśród kierowników partii Radykalno - Narodowej. Jak się zdaje - obie strony rozczarowały się do siebie".
 
 
Pewną wskazówką dla zrozumienia nastrojów okupacyjnej Polski są fakty podane przez Jana Tomasza Grossa w artykule "Ten jest z Ojczyzny mojej..". w "Aneksie" nr. 41/42 z roku 1986. Jan Karski wiosną 1940 r. przebywał we Francji i złożył tam generałowi Sikorskiemu raport o losie Żydów w kraju. Raport ten zawierał opinię, iż Niemcom udało się znaleźć wąską platformę porozumienia "z dużą częścią polskiego społeczeństwa" w kwestii postępowania wobec Żydów. Konkluzja ta była tak szokująca, że sporządzając raport oficjalny dla aliantów rząd sfałszował raport Karskiego. Uznano, że informacje o antysemickich nastrojach w Polsce zaszkodzą polskim interesom. 25 września 1941 r. dowódca Armii Krajowej, generał Stefan Rowecki - Grot meldował Londynowi: "Melduję, że wszystkie oświadczenia i posunięcia Rządu i członków Rady Narodowej dotyczące Żydów w Polsce, wywołują w Kraju jak najgorsze wrażenie i znakomicie ułatwiają propagandę Rządowi nieprzychylną lub wrogą. Tak było z "Dniem Żydowstwa" i przemówieniem Szwarcenberga, nominacją Liebermana i życzeniami na żydowski nowy rok. Proszę przyjąć jako fakt zupełnie realny, że przygniatająca większość kraju jest nastrojona antysemicko. Nawet socjaliści nie są tu wyjątkiem. Różnice dotyczą tylko taktyki postępowania. Zalecających naśladowanie metod niemieckich prawie nie ma. Nawet tajne organizacje pozostające pod wpływem przedwojennych aktywistów Klubów Demokratycznych lub Polskiej Partii Socjalistycznej, akceptują postulat emigracji jako rozwiązanie problemu żydowskiego. Jest to dla wszystkich równie oczywiste, jak, na przykład, konieczność usunięcia z kraju Niemców... Antysemityzm jest obecnie postawą szeroko rozpowszechnioną ".
 
 
Dnia 28 grudnia 1939 r. Ludwik Landau zapisał w swej "Kronice..." : "Zajścia jakieś były w Częstochowie: gazeta warszawska podaje wiadomość, że chłopcy polscy spalili synagogę i że za to ukarano zarówno Polaków, jak i Żydów zakazem wychodzenia po godzinie 19 względnie 18 i zakazem sprzedaży wódki; jaki był istotny przebieg zajść, trudno się z tego domyślić".
 
 
W czasie pierwszych dni inwazji niemieckiej na ZSRR doszło do przeszło 50 pogromów, w których padły ofiary śmiertelne. Pogromów głównie dokonywali Ukraińcy, ale wiele zbrodni obciąża Polaków - fala pogromów przeszła przez ziemie białostockie i łomżyńskie. Dane na temat ofiar śmiertelnych mogą być zawyżone, profesjonalne badania nad tymi wypadkami dopiero się rozpoczęły, niemniej wymienić należy pogromy w Jedwabnem (ok. 1600 zabitych), w Jasionówce (74 zabitych), w Szczuczynie (300 zabitych), w Wąsoszu Grajewskim (1000 zabitych), w Radziłowie (1500 zabitych), w Rajgrodzie (100 zabitych), w Kolnie (30 zabitych), w Goniądzu (217 zabitych). Pogromy, w których nie było śmiertelnych ofiar, a tylko ranni liczy się na co najmniej 20, w Białymstoku, Stanisławowie i Stołopcach dokonali ich Polacy i Białorusini, w Grodnie Polacy z Litwinami, w Tykocinach sami Polacy.
 
Najtragiczniejszym z fali pogromów z 1941 r. był pogrom we Lwowie dokonany w dniach między 30 VI a 3 VII 1941 r. zabito wtedy 4 tys. Żydów; w pogromie obok Ukraińców i Niemców brali udział Polacy.
 
Ile było podobnych "zajść" w okupowanej Polsce można się tylko domyślać, polscy historycy bowiem na "antygoizm" (takiego epitetu użył znany historyk na określenie tekstu Michała Cichego o mordach, jakich dokonywali powstańcy warszawscy na Żydach) nie cierpią. Nie ma odważnych, którzy poważyliby się oświetlić strefę mroku. Kiedy wreszcie nasi historycy łaskawie wyjaśnią udział polskiej ludności przy akcji likwidowania gett przez Niemców? Milczą wszyscy, prócz naszych wspaniałych moralistów - intelektualistów. Mamy przecież wspaniały wierszyk Miłosza o karuzeli, która kręciła się w dniach likwidacji getta warszawskiego. Ta sama karuzela wywołała prawdziwy wstrząs moralny w duszy zawodowego moralnego autorytetu - Andrzeja Szczypiorskiego... Likwidacja getta zbiegła się z Wielkim Tygodniem, pogrom z 1940 r. też. Ale karuzela jako symbol polskiej winy jest alegorią o wiele strawniejszą, niż obraz tłumu mordującego wraz z niemieckimi żołnierzami Żydów. O pogromie wielkanocnym nikt nie napisał wiersza, i nie napisze nigdy.
 
 
 
* Landau L. "Kronika lat wojny i okupacji", 1962 PWN
* Dudek A. "Bolesław Piasecki. Próba biografii politycznej", 1990 Londyn
* Szarota T. "Zajścia antyżydowskie i pogromy w okupowanej Europie" w: "Holocaust z perspektywy półwiecza" ŻIH 1993 Warszawa
* Ringelblum E. "Kronika getta warszawskiego wrzesień 1939 - styczeń 1943", 1983 Warszawa
* Gutman Y. "Żydzi warszawscy 1939-1943: getto - podziemie - walka", 1993 Warszawa
* Ringelblum E. "Stosunki polsko-żydowskie w czasie drugiej wojny światowej: uwagi i spostrzeżenia", Czytelnik 1988
* Madajczyk Cz. "Generalna Gubernia w planach hitlerowskich. Studia", PWN 1961
 
 
 
Pogromy.cba.pl