Czy tylko moje?

Czy tylko moje?
     
      Zgadzam się ze spostrzeżeniami p. Kruszewskiego w artykule pt. „Może być rozmaicie, ale na pewno szybciej”. Po analizie budżetu, a szczególnie informacji o podziale nadwyżki budżetowej nie mogłem wyjść ze zdumienia z dwóch powodów. Pierwszy, wydawałoby się, nacechowany pozytywnie. Nikt nie zarzuci dobremu gospodarzowi, że coś zrobił i zostało mu jeszcze pieniędzy. Oszczędność to przecież dobra cecha. Ale już temu samemu gospodarzowi można zarzucić, że zaplanował inwestycje, przewidział wydatki, aż tu okazuje się, że nagle funduszy mu zabrakło i to wcale niemało. Nie wyobrażam sobie, że planując np. budżet domowy, przeznaczam określoną kwotę na remont, a tu nagle okazuje się, że niestety zabrakło mi i to dość dużo. O czym to świadczy? Gospodarz albo jest wizjonerem i liczą się tylko fantazje, albo nie potrafi właściwie i oszczędnie gospodarować gotówką. Wiemy, że cudze wydaje się łatwiej, ale nie tędy droga. Pospiesznie wydawane pieniądze, na byle, jakie chodniki czy ulice, w efekcie spowodują, że trzeba będzie wkrótce znów do nich dołożyć. A przecież takich rzeczy nie robi się na rok, dwa czy pięć lat! Wystarczy przejść się po ulicach Różana i zobaczyć, w jakim stanie są chodniki, które były zresztą niedawno położone. W przyczyny tego zjawiska nie będę się wtajemniczać, bo domysły być może nie wszystkim by się spodobały (choć to tylko moje domysły). I tak naprawdę nie tylko o chodniki i ulice tu chodzi. Jest wiele innych rzeczy, które w założeniach wydają się słuszne, jednak, gdy już są, nagle okazują się niepotrzebne.
      I tak jak zauważył autor artykułu, o którym wspomniałem, nie robi się nic, by zapewnić pracę młodym, a możliwości finansowe przecież są, brak jedynie wśród ludzi, którzy rządzą tymi środkami i podejmują decyzje w imieniu wyborców, pomysłowości i wyobraźni. Nie chcę nikogo tu urazić, bo nie taki ma cel mój głos w tej dyskusji, ale czas chyba, by niektórzy oddali prawo decydowania innym – być może młodszym, być może przedsiębiorczym, być może niedoświadczonym, ale może z nowymi pomysłami. Warto w tym momencie nawiązać do pomysłu państwa, by radni, wójtowie, burmistrzowie i wyżej, pełnili swoje funkcje przez dwie kadencje. Przez tyle lat, gdy ktoś chce, może zrealizować swoje i wyborców zamierzenia, można wspólnie (a nie na zasadzie targów politycznych) obrać drogę rozwoju, można wreszcie wspólnie podejmować decyzje, a nie tylko na zasadzie – jak wszyscy tak głosują, to ja też, bo inaczej nie wypada. Ludzie, którzy nie chcą wziąć odpowiedzialności za swoje i tylko swoje decyzje, w interesie wyborców, nie sprawdzają się w tej roli. I tak naprawdę poprzez układy polityczne od góry (Sejm) do najniższych szczebli – samorządów gminnych – wszędzie widać pewne układy, w których nie decyduje rozsądek, a tylko przekonanie i udowadnianie innym, że to ja mam rację. A szkoda, bo taka demokracja, w takim wydaniu, nikogo już dzisiaj nie cieszy. Dobre to było kilka, kilkanaście lat temu. Dzisiaj Polacy już dojrzali do demokracji, nawet na prowincji. Moje refleksje biorą się z obserwacji tego, co dzieje się w polskim Sejmie, rządzie, ale także i lokalnych układów pomiędzy notablami w lokalnych środowiskach.
      Kolejna refleksja i jednocześnie prośba to budżet na 2006 rok. Nie znam się na tym aż tak, żeby zarzucić cokolwiek, ale zwraca uwagę sam zapis, który podany do informacji publicznej powinien być bardziej czytelny. Co to znaczy? Czy mógłby ktoś przygotować budżet w ten sposób, by porównać planowane dochody i wydatki z rokiem ubiegłym? To, że rzadko jest to praktykowane, nie może być chyba argumentem, bo ani ubiegłoroczny budżet, ani obecny nie jest żadną tajemnicą. Przeciętnemu czytelnikowi niestety sprawia to trudność, ponieważ nie ma żadnego odniesienia do decyzji finansowych z lat wcześniejszych. Trudno, zatem właściwie, do końca ocenić trafność podejmowanych decyzji. Mam tu na myśli również budżet przejrzysty w zapisie, bo ten nie przekonuje mnie. Być może jest poprawny z zapisami urzędowymi i prawnymi, ale na Boga, nie wszyscy ludzie muszą się na tym znać. Zasada „czarno na białym” w tym przypadku okazałaby się „złotym środkiem”. A my, jako podatnicy i wyborcy, mamy pełne do tego prawo.
      Obecnemu Burmistrzowi i radnym, a także przyszłym życzę przede wszystkim trafnych i mądrych decyzji finansowych. Reszta przyjdzie sama. Przynajmniej miejmy taką nadzieję.
 
                                                               Enigma
 
PS. Enigma tzn. tajemnica. I nie, dlatego, że obawiam się ujawnić swoje personalia, ale dlatego, że dostosowałem się do enigmatycznej polityki lokalnej. Jeśli Oni to, dlaczego nie ja?! Oczekuję szeregu wyjaśnień od osób kompetentnych, a nie zjadliwej polemiki, z moimi refleksjami. Jedyne, co mogę mieć swojego to tylko oceny i spostrzeżenia. Podobno to nam zapewnia demokracja, no i Konstytucja.
 
(Nazwisko i adres do wiadomości Redakcji)