Ewolucja, rewolucja, kontrybucja ... - 2003

Ewolucja, rewolucja, kontrybucja...

Informator oficjalnie nic o tym nie wiedział. Promotor nie domyślał się absolutnie. Redaktor może wiedział, ale nie powiedział. Gąski chodziły, kaczki pływały, łabędzie odleciały, a to było tak.
Organizacja reorganizacji przerodziła się w implementację zapisów wcześniejszych. Korelowały one z pierwotnym brzmieniem, które wyrażało aprobatę dla opozycyjnego charakteru proponowanych zmian. Niestety z pustego i Salomon nie naleje, a Saddam opróżni, chociaż niektórzy próbowali. Bazyliszek interpretacyjny stworzył się sam, gdy do szczegółowej analizy przystąpiono. Syntezą analizy była dewaluacja pojęcia, co do którego nikt pewności nie miał. Antropomorfizacja zmian ukształtowała się w obiekcie raczej obłym niż kantów pełnym. Kant się nie obrazi z nadzieją konstatuję.
Aneks do regulacji anarchię zakończyć winien. Z analogii gdyby wnioskować jednak, to okazać się może, że brak anarchii, jakiejkolwiek dodajmy, autorytaryzm rodzić może, a to w połączeniu z kompetencji brakiem zabójcze jest dla władzy. Rewolucje są konieczne, gdy ewolucja wyników nie daje, często jednak bez analeptyków się nie obywa.
Moda się zmienia, gusta się zmieniają, ludzie zmieniają się nieustannie. Zgodnie z przysłowiem tylko krowa nie zmienia zdania, ale tak naprawdę nie sposób tego ocenić, bo meandry krowiej psychiki są nam nie znane. Nie biorę pod uwagę krowy chorej na gąbczaste zwyrodnienie mózgu, bo ta jest zwyczajnie wściekła. Cóż, samice różnych gatunków mają podobne przypadłości i nie sposób tego wytłumaczyć.
Lubią kobiałki pochlebstwa, łase są na komplementy nawet te niezasłużone. A ta zdolność nadinterpretacji? Pracę doktorską można by o tym napisać. Bibliografia i teksty źródłowe zajęłyby połowę stron. Powiedzą niektórzy: „znowu jakiś uprzedzony męski szowinista, który topi swoje kompleksy w literalnych wynurzeniach”. Chciałbym, żeby tak było, a otaczająca rzeczywistość okazała się Matrixem. Tymczasem nie mogę się z tego koszmaru obudzić, pogłębiając swoją niechęć do teorii zarządzania. Prof. Piekara konspektowo to opisał, mnie brakuje słów, argumentów nie mam już dawno.
Przyjdzie płacić kontrybucje niedługo, na razie intelektualną, bo regres jest zauważalny. Umysłowe świętopietrze to podatek w określonych okolicznościach bezzwrotny. Vat przynajmniej można sobie odliczyć, a potem Ci go jeszcze oddadzą. W przypadku kontrybucji intelektualnej nie ma o tym mowy. Remedium może być ewentualna zmiana otoczenia, ale przeświadczenie o tym, że to jednak nie ty, a otoczenie powinno się zmienić i tak pozostanie. Stąd do emocjonalnej zapaści tylko kilka kroków, załamania psychicznego kilkadziesiąt, poczucia bezsilności jedna chwila.

Nazwisko i Imię do wiadomości Redakcji
P.S.
Kilka miesięcy temu jeszcze, powyższe wynurzenie mógłbym opublikować ku uciesze makowskich licealistów w „Ziemi Makowskiej”. Kilka miesięcy temu jeszcze...