Calvados
BsRóżan
Ubezpieczenia
Art-dom

W połowie listopada 1993 roku zarząd gminy Różan podjął decyzję o wydaniu pisma lokalnego. Właściwie inicjatorem i orędownikiem tego pomysłu był ówczesny burmistrz Jan Pilcicki. To on namawiał i przekonywał radnych o potrzebie istnienia w mieście gazety, czyli jakiejś formy dialogu między zarządem /władzą/, a społeczeństwem. Członkowie zarządu rady gminy w Różanie dość sceptycznie nastawieni do tego pomysłu nie wierzyli i tak naprawdę do końca nie byli przekonani, iż coś takiego powstanie. Przegłosowali pozytywnie wniosek burmistrza myśląc, że pomysł umrze śmiercią naturalną. Niby, kto miał wydawać tą gazetę i kto miał by ją robić?. Burmistrz jednak miał już upatrzoną do tej roboty osobę – dyr. domu kultury Józefę Kołodziejczyk. W związku z tym, iż zarząd nijak nie mógł się porozumieć, co do nazwy gazety, co nie jest czymś nowym wśród radnych, postanowiono ogłosić konkurs. Na konkurs wpłynęło 9 zgłoszeń. Po żywiołowej dyskusji, ale jednak w drodze głosowania wybrano wiadomą nazwę. Autorem pomysłu okazał się 11 letni wówczas Adam Hołozubiec uczeń V klasy Szkoły Podstawowej. W skład pierwszego zespołu redakcyjnego weszli: Józefa Kołodziejczyk – redaktor naczelny Krzysztof Kruszewski - red. techniczny Małgorzata Józwik - korekta Bożena Biedrzycka Właściwie od samego początku istnienia gazeta borykała się z brakiem środków finansowych. Wydawanie gazety zarząd gminy powierzył Gminnemu Ośrodkowi Upowszechniania Kultury, który stał się jej oficjalnym wydawcą. Początki były niezłe. Pierwszy numer ukazał się już w styczniu 1994 roku. Dofinansowanie na wydawanie gazety kształtowało się na poziomie 100 000 tys. zł. (dziś 10 tys. zł). Okazało się jednak, że jest to zbyt mało by można było w jakiś normalny sposób gazecie funkcjonować. Właściwie zespół redakcyjny pracował zupełnie za darmo nie licząc rocznych niby nagród w śmiesznych kwotach, a koszty samego druku i składu komputerowego znacznie przewyższały dotacje i wpływy ze sprzedaży pisma. W takiej sytuacji redaktor naczelny w marcu 1995 roku wystosował dramatyczne pismo do zarządu informujące o zawieszeniu wydawania ,,ŚR”. Jak to zwykle bywa w Różanie odpowiedzi pisemnej nigdy nie otrzymał. Jednak widocznie ustalono coś gdyż działalność gazety nie została zawieszona, a w lipcu wydawca otrzymał środki finansowe, za które zakupiono na potrzeby gazety i GOUK sprzęt komputerowy. I działo się dalej. Cdn.